piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 1

Charakterystyczna pozycja najazdowa, widoczne skupienie na twarzy, ciemnoniebieski kask Wagrafu, idealne wybicie, nienaganna sylwetka w locie. Wszyscy poczęli zaciskać kciuki i symbolicznie chuchać pod narty ostatniemu zawodnikowi drugiej serii, mając nadzieję na jak najdłuższy skok. W końcu Puchar Świata w Zakopanem zawsze jest wyjątkowy! Ląduje z pięknie zaznaczonym telemarkiem, na jego twarzy w końcu pojawia się tak długo wyczekiwany szczery uśmiech. Jest w pełni świadomy tego, czego właśnie dokonał.
     -Sto trzydzieści dziewięć metrów!
Donośny głos spikera zawrzał na terenie Wielkiej Krokwi. Na rumianych od mrozu twarzach kibiców zagościła dzika radość, poczęli gwałtownie przytulać się, skakać, wiwatować skandując nazwisko zwycięscy. Czerwień polskich flag powiewających na wietrze idealnie kontrastowała z puszystym, zdobiącym górzystą panoramę śniegiem. Każdy zapomniał o swoich smutkach, kłopotach, liczyło się tylko to, że za chwilę na najwyższym stopniu podium stanie jeden z polskich skoczków, który razem ze wzruszonymi kibicami dumnie odśpiewa Mazurka Dąbrowskiego...

Grzesiek stał z boku przypatrując się całemu zamieszaniu jakie pojawiło się na skoczni. Cieszył się. Maciek był jego najlepszym przyjacielem i to, że zaczął odnosić sukcesy dodawało mu motywacji do jak najlepszych skoków. W końcu, skoro Kot niedawno zajmował miejsca między trzecią, a czwartą dziesiątką, a teraz stoi na najwyższym stopniu podium, to czy i on nie może dokonać tego samego? To, że dziś nie udało mu się przejść do drugiej serii było po prostu wypadkiem przy pracy. Na jego twarzy zagościł lekki uśmiech. Trzeba przyznać, że Grzegorz był naprawdę dobrym chłopakiem. Na studiach szło mu wyśmienicie, przykładał się do treningów, oddawał coraz lepsze skoki, miał świetny kontakt z kolegami, a gdy przyjeżdżał do domu starał się jak najwięcej czasu spędzać z rodzicami i pomagać matce w domowych obowiązkach. Zasługą tego wszystkiego była jedna, szczególnie ważna dla niego osoba- Emilka. Jego ukochana Emilka, która była jego największą motywacją, wsparciem, dzięki której czuł, że to co robi po prostu ma sens.
Poznali się stosunkowo niedawno, na imprezie u starszego z braci Kotów. Była tu nowa, mieszkała w Zakopanem zaledwie kilka tygodni, znała jedynie Kubę, bo studiowali razem na uczelni. Siedziała cicho z boku, czuła się nieswojo w takim towarzystwie, sama nie wiedziała, dlaczego zgodziła się tutaj przyjść. Co jakiś czas zerkała na Miętusa, który wyraźnie ją zainteresował. Był cały czas roześmiany, zabawny i skromny, co było rzadkością wśród chłopaków, których znała. Ona również nie była mu obojętna, spodobała mu się bladoniebieska sukienka podkreślająca jej zgrabną sylwetkę, duże, rozbiegane oczy i blond fale miękko opadające na ramiona. Podszedł do niej, nieśmiało zagadał, skończyło się na tym, że przegadali całą noc. Zaczęli się spotykać, poznawać coraz bardziej i zbliżać do siebie. "Jesteś szczęściarzem" mówili koledzy, którzy szczerze polubili jego sympatię, a on uśmiechał się na myśl o swoim skarbie. Tak, był wielkim szczęściarzem.
Nagle z zamyślenia wyrwał Grzegorza odgłos deptającej po oszronionej drodze pary stóp, która powoli podążała w jego kierunku. Ktoś gwałtownie zakrył mu oczy małymi, drobnymi dłońmi zziębniętymi od mrozu. Uśmiechnął się szeroko, doskonale znając ten dotyk. Odwrócił się stając twarzą w twarz z dziewczyną, objął jej twarz rękoma i oddał na jej ustach soczysty pocałunek.
     -Myślałem, że już nie przyjdziesz-szepnął jej do ucha podekscytowanym głosem
 Miętus objął dziewczynę i zaczął lekko się kołysać, całując ją w policzek. Stali tak wpatrując się we wzruszonego Maćka, który po podaniu ręki Schlierenzauerowi, wchodził na najwyższy stopień podium. Był szczęśliwy. Zdjął z głowy niebiesko-czarną czapkę Wagrafu, rozwichrzył włosy i wpatrując sie w tłum kibiców zaczął śpiewać pierwsze słowa hymnu
     -Zobaczysz, niedługo to ja będę stała dumna, cała zapłakana wśród publiczności, a ty będziesz stał tam, gdzie teraz Maciek i z trudem starał się nie rozryczeć- powiedziała szeptem chichocząc, a Grzegorz poczuł, jak w środku cały promienieje. Był podekscytowany, tym bardziej, że trener dał mu szansę udziału w Turnieju Czterech Skoczni. Sama nazwa zawodów sprawiała, że na ciele chłopaka pojawiała się gęsia skórka. Kilka lat temu dopingował kolegów jedynie przed telewizorem, teraz sam miał być jednym z zawodników. Jeśli wypadnie dobrze w konkurach- jedzie na olimpiadę. Łukasz Kruczek okazje do wykazania się dawał każdemu, był wyrozumiały, a Grzegorz starał się jak najbardziej wykorzystać powierzaną mu szansę. Piętnaste i dziesiąte miejsce w zawodach w Engelbergu przecież nie było przypadkiem! Zajęte lokaty dodawały mu skrzydeł i pewności siebie, a zarazem wiedział, że stać go na dużo więcej. Och, jak dobrze, że miał koło siebie Emilę, która tak bardzo go motywowała!
Ucałował dziewczynę w policzek, dziękując za dawane mu wsparcie. Skończono grać Mazurka, cała trójka zeszła z podium, a ludzie powoli zaczęli się rozchodzić. Nagle wzrok Emilii przykuł chłopak stojący przy samym wyjściu. Opierał się o barierkę, trzymał ręce w kieszeniach i natarczywie się im przyglądał. Gdy zobaczył, że oczy dziewczyny zwrócone są ku niemu szybko odwrócił wzrok. Chłopak wydawał jej się dziwnie znajomy..
     -Boże, Grzesiek, czy to Kłusek?- wydusiła z siebie zupełnie oszołomiona. To przecież nie mógł być on! Ostatni raz widziała go dwa miesiące temu, po treningu, gdy wszyscy razem poszli do baru się odstresować. Już wtedy wiedziała, że ma jakieś problemy. Wydawał się jej dziwny, mówił z ogromnym ożywieniem, był cholernie pewny siebie. Z czasem zaczął paplać jakieś głupoty, a gdy któryś z chłopaków grzecznie zwrócił mu uwagę, stał się agresywny, zaczął wokół kląć, zabrał rzeczy i się zmył. I tyle po nim. Więcej na zawodach go nie było, z tego co zaobserwowała na treningi nie chodził, a z czasem dowiedziała się, że został wydalony z kadry. W późniejszym czasie widziała parę artykułów w brukowcach z jego nazwiskiem i wieloma retorycznymi pytaniami  napisanym wielkimi czerwonymi literami przykuwającymi wzrok, ale starała się je po prostu ignorować. Nie chciała wierzyć w plotki. Podczas licznych prób wyciągnięcia z Grześka jakiejkolwiek informacji na temat Bartłomieja, ten zręcznie wymigiwał się tłumacząc, że chłopak ma inną zajawkę i szybko zmieniał temat. W końcu przestała dociekać uznając, że nie ma to jakiegokolwiek sensu. Do tego momentu.
Grzegorz spojrzał na Bartka zmrużonymi oczami.
Wyglądał strasznie.
Miał na sobie szarą bluzę, w której zdecydowanie wyróżniał się z tłumu ludzi ubranych w puchowe kurtki.
Duży kaptur zasłaniał mu poniekąd twarz, mając zapewne na celu ukrycie tożsamości chłopaka. Oczy niegdyś wesołe, stały się nieobecne, przekrwione i pozbawione blasku. Źrenice miał rozszerzone, a powieki opuchnięte. Sine worki pod oczami kontrastowały z jego niemożliwie bladą jak ściana twarzą. Niegdyś chłopak, za którym uganiały się wszystkie dziewczyny, teraz wyglądał jak cień samego siebie. Zmierzwił ręką długie, ciemne włosy. Zagryzł popękaną wargę i uśmiechnął się dziwnie pod nosem.
Oni jeszcze nie wiedzieli jak bardzo zniszczy im życie.

___________________

No to jest pierwszy rozdział. Trochę nudny na początku, ale wybaczcie, inaczej się nie dało :D Historia powoli zacznie się rozkręcać. Oj, sporo się namiesza. Czy krótki, to nie wiem, chciałam skończyć właśnie w tym momencie.
Chciałabym wiedzieć ile osób to w ogóle czyta i czy jest sens, dlatego proszę o komentarze. :)

15 komentarzy:

  1. Widzę, że szukuje się nie zły bałagan;P I na to liczę;) Maciek na najwyższym stopniu podium, chciałabym to w końcu zobaczyć;D Tak swoim zdaniem, coś ty zrobiła z Kłuskiem!Xd
    Pisz dalej, będę śledzić ;)
    moje-piec-minut.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego wybór bohaterów w ogóle mnie nie dziwi, hm? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Maciek śpiewający Mazurka - chciałabym to zobaczyć, i najlepiej jeszcze w tym sezonie, a już w szczególności w Soczi :) Rozdział bardzo na plus, a nawet więcej. Pisałaś już wcześniej jakieś opowiadanie? Bo jeśli nie, to jak na debiutantkę idzie Ci zdecydowanie dobrze. Podoba mi się motyw z tajemniczym, zaniedbanym Kłuskiem - pasuje mi na takiego bohatera i mam nadzieję, że nieźle zamiesza. Rozdział ciekawy, choć krótki, ale tak na wprowadzenie jest w sam raz :) Wrócę tu z przyjemnością. Pozdrawiam i życzę dużo weny :*

    http://nie--opuszczaj.blogspot.com/
    http://zimowe-odcienie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisałam jedno opowiadanie, choć nie było to nic wielkiego, przerwałam po 4 rozdziale :) Dziękuję bardzo :* za chwilę zajrzę na Twojego bloga :)

      Usuń
  4. Uwielbiam, te twoje początki. Jak wspominałam, w prologu zastanawiałam się nad tym, kto jest głównym bohaterem wyczekując aż w końcu padnie jego imię, a tutaj "obstawiałam" zwycięzcę konkursu. :) Jestem ciekawa jak Bartek dalej będzie "prezentował się" jako czarny charakter. Czuję, że szykujesz dla nas coś nieprzewidywalnego. ;) Fajnie się rozkręca, czekam na więcej. :D

    onlymycreativity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakże bym chciała, żeby wizja Maćka na pierwszym stopniu podium się w końcu sprawdziła! :D Nie spodziewałabym się, że Bartkowi przypadnie rola tego złego, ale proszę, jestem zaskoczona, więc z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muahahha zły Kłusek! :D Jestem mega ciekawa, co takiego się stała w życiu Bartka, że doprowadził się do takiego stanu. Ale zainteresował mnie ten fragment "Podczas licznych prób wyciągnięcia z Grześka jakiejkolwiek informacji na temat Bartłomieja, ten zręcznie wymigiwał się tłumacząc, że chłopak ma inną zajawkę i szybko zmieniał temat." Grześ coś wie, tylko nie chce powiedzieć. I według mnie Kłusek przyszedł się zemścić.
    Oj jak dobrze :DDD
    ~jumpeternity

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczyna się niesamowicie! Wybór skoczków "przypadek? nie sądzę" hahah :D Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O jaa, piszesz genialnie i niesamowicie wciągająco :D
    Kusy czarny charakter ? Coś czuję, że będzie się działo. Czekam na dalsze rozdziały.
    ps. możesz mnie informować na twitterze, albo na facebooku :D

    OdpowiedzUsuń
  9. No to nieźle, jestem bardzo ciekawa co będzie dalej :D Bartek jako czarny charakter, zwycięstwo Maćka, wszystko jest wspaniałe ;) Życzę duuużo weny, bo liczę na wiele rozdziałów :D

    OdpowiedzUsuń
  10. jeej, to dopiero 1 rozdział a ja już się w to wkręciłam :D bardzo zaciekawiło mnie to "Oni jeszcze nie wiedzieli jak bardzo zniszczy im życie." zły Kłusek :D możesz mnie informować na tt? :)
    @carineeeu

    OdpowiedzUsuń
  11. super rozdział,czekam na next'a !

    OdpowiedzUsuń
  12. Omg, nawet nie wiem jakim cudem ja tu jeszcze nic pod rozdziałem nic nie naskrobałam!
    Czytałam już jedną historię, w której głównymi bohaterami byli Bartek i Grzesiek i było wspaniałe, a ta twoja również zanosi się na miano genialnej ;D
    Grzesiek to chłopak-skarb, naprawdę, Emilka ma szczęście, że go ma ;) A Kusy... cóż można o nim napisać. Na bank namiesza, i ja mam nadzieję, że ostro, bo jak o czymś pisać, to już na całego ;D Ja bardzo chcę dużo mieszania, dużo intryg, dużo emocji ;D Jestem pewna, że nam ich dostarczysz ;D
    a tymczasem nieśmiało zapraszam do siebie ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, totalnie się zakochałam w tym opowiadaniu! Per-fek-cja! Grzesiu taki słodki, Emilka widać, ze super dziewczyna, razem tacy idealni <3
    I Barteeeek mniej idealny, ale za to jaki intrygujący!
    Czuję, ze to bedzie dobra historia! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Pisz, proooszę. Twoje opowiadanie jest świetne i wciągające! :D Nie mogę się doczekać drugiego rozdziału. :)

    OdpowiedzUsuń